Myśli i słowa…

irish-susie.blog.pl

Wpisy z okresu: 5.2003

Dziękuję ci
za te piękne chwile
za ten weekend
za długą przestrzeń samotności

Dziękuję wam
za tłum osamotnienia
za wasze zainteresowanie
za bycie bez nikogo

Dziękuję Tobie
za piękne dni
za pamięć, która nie przeminie
za tą niewiarę w uczucia

Dziękuję z całego serca

Chwila
minęła tak szybko
i znów
jestem sama
odeszli wszyscy
i odszedł nikt
w pamięci mej zostaną dni
i nic więcej
powróci tylko
uczucie
słone jak morze
i wielkie jak świat

wieś
pola, lasy
przystanek
ludzie
miasteczko
miasto
i znów pola
stacja benzynowa
szosa
pola i lasy
lotnisko
alejka
samochody
działki
cmentarz
zakręty
drzewa
wypadek
(awanura
policja)
droga
rzeka
pociąg
most
rowery
ludzie
z torbami
za mostem
miasto
domki
bloki
skrzyżowania
ulice
park
sklepy
kościół
biblioteka
pawilon
drzewa
zakręt
ogrodzenie
kałuże
liście
ludzie
z plecakami
budynek
gmach
barierka
stop
wychodzę
NIE!

Oślepia mnie gorąco
bijące złotym blaskiem
po mych oczach
po mej skórze

idę po omacku
ku chłodowi drzew
ich pięknego cienia

dotykam drogi palcami
prowadzi mnie kamieniami
ku chłodnej ziemi
by móc wreszcie zobaczyć cień

stąpam po nagrzanych kamieniach
i końca nie czuję
lecz mam nadzieję
że wreszcie znajdę wytchnienie

Cichy dreszcz
Muzyka wnikająca w ciało
przechodzi przez komórki
i łapie wyobraźnię za uszy

Smakuje trudno dostępną słodyczą
z dodatkiem soli
i kwaśnego mleka z kawą
rozchodzi się po pdniebieniu
i nagle przeistacza się w dźwięk

Pachnie kwietnie
słodyczą
z nutką goryczki

Czuć ją na kżdym kroku
gładzi uszy, nos i podniebienie
uspokaja żołądek
porywa nogi do tańca

by czuć jej natchnienie

Mokra poduszka
Zmokła w deszczu łez
Słona woda
wycieka z niej

Słona
by wypłukać
to co niepotrzebne
by rozdzierać świeżą ranę
i zastygnąć w niej
by tak bardzo bolało

Aby już nie zapomnieć.

Oczy w jeden punkt
wpatrzone

Dusza czerwonymi łzam
płacze
zrasza ziemię
w której korzenie
ma kolczasty krzak

Niczym drut
buduje
wysoki mur

By dusza była wolna
osłonięta

By oczy mogły patrzeć
w inną stronę

Skapuje krew z trzonka duszy
Skapuje do twojego garnka
byś nie był sam
byś mógł żyć dzięki niej

Nic więcej nie dostaniesz
Tylko czerwoną maź
lepką, słodkawą
by życie ci osładzała

Pierwszy liść opadł
Pierwszy kwiat zwiądł
Pierwszy motyl
bez ruchu zastygł

Pierwszy raz usta
wypowiedziały to

Pierwszy raz było
to uczucie

Pierwszy raz odmówił
ci ktoś

Pierwszy raz myślisz
wciąż o tym

Pierwszy raz
przeżyłeś to

Pierwszy raz
to było coś

Ciekawe czy ostatni

Dostajesz za coś
i za nic
Za to, że jesteś
i że cię nie ma

Delikatne
łaskoczące
lekkie
stąpnięcia

idą po skórze
ledwie je czujesz

Nigdy więcej łez
dla mnie
tylko słony deszcz

Słone krople
płyną z moich oczu
do morza

Słony deszczu
proszę
odejdź
nie chcę cię

Dajesz mi uczucia

Płynie prosto z serca
Korzenie ma w duszy

nic nie znaczące pojedynczo nuty
razem
tworzą pełne kolorów obrazy

Obecna wszędzie
jest ciszą
szumem
deszczu bębnieniem
blaskiem słońca
podmuchem wiatru
płynącą wodą
dusznością w pokoju
świeżym powietrzem
słowem
dreszczem
dotykiem

i pełnym uczuciem

Czarne słońce
Przykryte czarnymi chmurami
Czarny deszcz pada
Na czarny pomnik cmentarny

Czarny anioł płacze
Czarnymi łzami
Nad czarną parą
W czarnej skrzyni drewnianej

Jedna całość
Jeden kształt

Jedno życie
Jeden świat

Jedna gwiazda
Jedno „ja”

Jedno uczucie
I wszystkiego brak

Kiełkuje
Wzrasta
Ogrzewana słońcem
Umacnia korzenie
Wydaje soczyste owoce

Rośnie
Coraz bardziej
Sięga prawie nieba
Piętrzy się ku chmurom

Pragnie żyć wiecznie

Szmer
Delikatne brzmienie
malutkich dzwoneczków

Przeźroczysta ciecz
obmywa
zieloność trawy

Pędzi ku nieznanemu
żłobiąc koryto
w ziemi
porywając piasek
myjąc kamienie
zabijając

(znów w kropce)
lecz czym, że jest kropka…
ociupiną atramentu
na kartce papieru?

Lecz cóż ona znaczy?
Nie zawsze milczenie
Czasem wymowna
jak przemyślenie…

Jest punktem
znaczącym wiele
jak gwiazda świecąca na niebie

Piękna jak łabędź
kończy to zdanie.
(by móc milczeć dalej)

Żar jasności pali w oczy
Ogrzewa swym ciepłem gorącym
Jedyny chłód zmysły pieszczący
To wiaterek uroczy

On

Delikatny
Z pięknymi skrzydły

Z kwiatka lata na kwiatek
Wciąż zdradza

Ona

Słodka
W barwne płatki wystrojona

Stoi w miejscu, czeka
Lecz niechciana z samotności umiera

Taka para dziwna
Na łące mieszka
On chwilę przy Niej pobędzie
I zaraz na zawsze ucieka


  • RSS