Myśli i słowa…

irish-susie.blog.pl

Wpisy z okresu: 5.2004

My

11 komentarzy

Znaliśmy się tylko
z widzenia
na korytarzu w szkole

dzisiaj znamy się
z imienia
już poza korytarzem…

Zawsze było w Tobie coś
co przyciągało wzrok
takiej osoby jak ja
lecz może dobrze
że zrobiłam kiedyś błąd
o którym wiesz
i z tego względu zmieniłeś
zdanie o mnie

szkoda tylko że to bolało
nic więcej mi nie szkoda
tylko bądź szczęśliwy

***

Brak komentarzy

JESTEM
DOBRA
STARAM SIĘ
INNYM
POMAGAĆ

TYLKO CZEMU
NIE SOBIE

OPUSZCZAM
SIEBIE
DLA INNYCH

JESTEM DLA
SIEBIE
ZBYT SUROWA

CZY TO W PORZĄDKU
WOBEC SIEBIE

NA PEWNO NIE
A JAK TO ZROBIĆ
JAK ZMIENIĆ
SWOJE NASTAWIENIE
DO SIEBIE

- SPRÓBUJ UWIERZYĆ
W SIEBIE

***

4 komentarzy

PRAGNĘ SIĘ
DO KOGOŚ
PRZYTULIĆ

I TYLKO TYLE
MI TERAZ POTRZEBA
NIC WIĘCEJ

MOŻE TYLKO
POROZMAWIAĆ
NIC WIĘCEJ

WIEDZIEĆ
ŻE MA SIĘ KOGOŚ
KOMU MOŻNA
BEZGRANICZNIE
ZAUFAĆ
KOGOŚ KTO
OTOCZY MNIE
OPIEKĄ
DA MI
BEZPIECZEŃSTWO
I NIE ZROBI MI
KRZYWDY

PRZYTULI
POCIESZY
BĘDZIE WTEDY
KIEDY BĘDĘ GO
POTRZEBOWAĆ

TO BYŁBY
IDEALNY PRZYJACIEL

SZKODA
ŻE TACY
NIE ISTNIEJĄ

***

Brak komentarzy

IDEAŁY
SĄ WARTE
ZBYT WIELE
BY BYŁY
TU OBECNE

DLATEGO
MOŻNA
TYLKO DĄŻYĆ
DO DOSKONAŁOŚCI
BO I TAK
SIĘ JEJ W PEŁNI
NIE
OSIĄGNIE

Światło świeczki
odbija się słabym
płomieniem
w szybach
opuszczonego domu
radością w swoim
istnieniu
śmiechem i życiem
płonącą
w uniesieniu
swego beztroskiego ciepła

***

1 komentarz

Trzy cienie
czarnych ptaków
przemknęły nad mą głową
ze strasznym skrzekiem
na ustach swych dziobów

A pełnia księżyca
dopełniała
swego znaczenia
w posadach głębokich
szarych chmur

Mleczna mgła
w mroczności swojej
zstępowała na czeluści
wystraszonej trawy
gdy w lesie nieopodal
odbił się echem
trzask łamanych gałęzi

odżywczo zielona
taka zimna
w swym smaku
zero ciepła
tylko chłód

aczkolwiek przyjemny
choć tak wstrząsający
swą istotą orzeźwienia
nawet w gorącym napoju
słonecznych promieni

W życiu…
chcemy przyjaźni, uczuć
a gdy ich nie ma
stajemy się bezosobowi
stajemy się żywymi pomnikami
z ciała, krwi i kości
nie posiadamy sensu życia
gdy takie staje się
nasze istnienie…
a przecież nie na tym polega
życie…

na skrzydłach wiatru
płynąć niebieskim niebem
z pierzastymi chmurami łabędzi
do ciepła szalonego słońca
do gwiazd dalekich zimnych

płynąć przed siebie
z zapachem piór kłębiastych
w kroplach deszczu słonych
by przeżyć jak najwyraźniej
życie swe niejednakie

wiatr łapany
garściami
oplata
moje włosy
warkoczami

wlatuje w oczy
pokazując
dziwne obrazy

napełnia swym
oddechem
moje usta

unoszę się
w jego objęciach
nad ziemią

po jego falach
wchodzę na
niezdobyte szczyty
chmur


  • RSS