Myśli i słowa…

irish-susie.blog.pl

Wpisy w kategorii: Takie tam

darken hours
tinted feathers
strings of wind – tearing

tattered trees
clouds of cushions

and a flash…

lightning
across the blue sky…

from pillow
to pillow…
through the bed of sun

and a flash…

feather quilt
cover
forest fields

again…

lightning of fire
through the sky…

above the roof
from darkness clouds
moonlight…

in the dust of the stars
hidden face of moon

again…

thunder of lightning

and…
clouds broke apart
flash of weakness

leftover of sunset
from outside of horizon…
looks at shadow
of moonlight…

23.06.2017

braided rose…
by wire

try…
use her spikes

try…

she need
sky of light
water sun…

darkness
envelops the flower

she need
to go further…
through the life

come…
give a hand

let her be

19.06.2017

sparks
in the eyes
when…

you smiling

sparks
in the eyes
when…

words
full of gentle

words…

from your lips
coming
to my ears

sparks
in the eyes
when…

your sweet hands
nestle
the lovely heart

my sweet
image…

19.06.2017

Hankering…
wants your sweetness
inside deep
of silent words…

Hankering…
time goes further
day by day

Eyes are looking…
the touch of truth

when you are silent…

19.06.2017

…ciemności wychylają się z kąta szarości. Muskają pierzem policzek rumiany. Wciskają senne mary pod głowę w poduszki. Pieszczą szklaną rosą rzęsy półprzymknięte… Nostalgiczna kołdra utkana z dziwnych smutków otula ciało niezgrabne już jak dawniej. Prywatna ciemność siedzi gdzieś tam w środku… zamknięta w klateczce gdzieś w duszy zanadrzu, wyciąga lepkie macki po radosne chwile. Pojawia się nieproszona wcale, czując się niepotrzebną.

A jednak… Jednak bez niej radość nie byłaby ta sama – podszyta odcieniami smutku. Spokój byłby przybrudzony niepokojem, a zaufanie oddałoby się otchłani.

Skrzydła boskości otulają świat przejaskrawionymi kolorami słońca. Ocierają się gorącem, palą żywcem z miłości. Ukochały sobie radość, która niczym chimera straszy bez cienia zarazy. W bezpośrednim zetknięciu ślepną nawet niewidzialni.

Wszystko ma swój byt. Razem tworzą doskonałość oddzielnie będąc bestiami bez czucia. Żyć tylko z nimi, nie z jednym z nich, by móc wybrać. Podjąć świadomy, zrównoważony cel na swoje drodze – dobro czy zło?

 

18.03.2014

Nocny motyl

Brak komentarzy

Ćma – obraz ulotnego życia, piękny nocny motyl, lgnący do ognia mimo, że ten parzy… podejmuje ryzyko w czasie i umiera szybko… Potrzeba ciepła czasami zabija, zabija ciepłem, lub jego brakiem w czasie.

Ryzykowne podejścia kończące się nagle niczym wybuch… lampka oliwna w pokoju przyniesiona, ocieka tłuszczem niebezpieczeństwa. Podszyta zmierzchem Śmierć, wkradła się cichcem do pokoju. I czeka… czeka na odpowiedni moment, sekundę, by zareagować ostatecznie. Przysiadła w kąciku na bujanym krześle.

Zegar nieubłaganie wybija godziny… dopóki trupie oczy nie zatrzymają wskazówki – jak oczy trupiej główki. Ta która zwiastuje śmierć ginie w wulkanie żaru z impetem spadającego sterowca. Płomień rozdarł skrzydła, a wosk poplamił ciało…

Cienki pergamin życia wypala się na popiół, rozdmuchiwany później z lekkością piórka przez czekającą w kąciku Ostateczność.

I nie ma nic.

Śmierć tak jak się wkradła, tak ukradkiem wychodzi, przed świtaniem podąża ku następnemu przeznaczeniu, a ćma…

Ćma jak dusza… uskrzydlona śmiercią, przemija w czasie.

 

23.08.2013


  • RSS